piątek, 14 grudnia 2012

Powolutku.... / Slowly

nadchodzą święta zimowe:) Dom pachnie pierniczkami, o ktorych pisałam TUTAJ (przy okazji przypomniało mi się, że muszę koniecznie zrobić więcej... te które przygotowałam do tej pory, znikają w tempie zastraszającym, a do świąt jeszcze bądź co bądź 10 dni). Nieziemski zapach roztacza też Christmas cake, o którym pisałam TUTAJ :) - co tydzień wyciągam to ciacho z pojemnika w którym dojrzewa, odpakowuję z folii i... dokarmiam (czyli polewam je łyżką lub dwoma alkoholu, zrobiwszy wcześniej kilka dziurek w cieście). Pachnie jak w niebie:)
Również i wizualnie w domu coraz bardziej świątecznie. Zrobiłam wczoraj wieniec, który zawisł w domu. Myślę, że wygląda nie najgorzej:)

* * *

Christmas is coming. The house is full of wintery spicy scents. You can smell ginger cookies I worte about HERE (btw, it reminds me I have to make another batch rather soon - those I made earlier are disappearing quickly, and it is still 10 days till Christmas!!!). My Christmas Cake I wrote about HERE, gives away equally divine smell - every week I unwrap the cake from the foil and I feed it, which basicly means pouring a spoon or two of alkohol, having made a few wholes in the cake before...)
The house looks more fastive. Yesterday I made a wreath, which now is hanging on one of the doors. I think it is not too bad:)


Wieniec powstał z ostrokrzewu, choinki i jeszcze czegoś takiego co mi rośnie w ogrodzie i ma czerwone owoce, a ja nie mam pojęcia jak sie nazywa... Dodatkowo sprezentowałam wiankowi "kokardę" ze zgrzebnego płótna:)

* * *

I made it using garden finds: holy, fir tree and something else that grows in the garden but I have no clue what it is (it is the thing with red berries on). Additionally I gave it a "bow" made of hessian.



Na drzwiach wejściowych zawisł zeszłoroczny wieniec. Jedynie naprawiłam go co nieco za pomocą pistoletu na klej i zawiązałam świąteczną czerwono-złotą kokardę:)

* * *

On the main door I hung last year's wreath. Since it was falling apart a bit, I glued it together with a hot glue gun and added a Christmassy bow.


W co poniektórych doniczkach pojawiły się słomiane anioły....

* * *

In some of my plant pots straw angels appeared:)


No i oczywiście pojawiła się choinka:) Żywa i pachnąca:)

* * *

And a Christmas tree apperead as well. A real and lovely smelling tree:)


 


Ostatnimi czasy zajęłam sie hurtową produkcją śnieżynek.... Niektóre z nich znalazły swoje miejsce właśnie na choince.

* * *

Recently I was really busy producing masses of crochet snowflakes. Some of them found their home on the tree:)



No i oczywiście nie może obyć się bez bardziej przyziemnych przygotowań, czyli bez mycia okien, sprzątania, zakupów, szukania podarków. I bez spotkań z Mikołajem. Ciekawe czy Święty uważnie wsłuchiwał się w nasze marzenia......

* * *

And of course we can't go on towards Christmas without cleaning, washing windowe, shopping, sesrching for the right gifts and.... meetings with Father Christmas. I wonder if our dreams will come true this year:)

24 komentarze:

  1. obydwa wieńce są urocze :) A zapach......mogę sobie wyobrazić :) ślicznie, świątecznie u Ciebie.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie u Ciebie. Ale wieniec z choinki, ostrokrzewu jest przepiękny nie mogę się napatrzeć.
    Buźka

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie i świątecznie jest u Ciebie. Też uwielbiam zapach pieczonych pierniczków i żywej choinki! Cudnie wyglądają Twoje szydełkowe śnieżynki, a wieniec z ostrokrzewu jest wspaniały!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuję Wiesiu:) Pozdrawiam!!

      Usuń
  4. Wianek z ostrokrzewu to mój faworyt!
    A ja jutro ubieram choinkę, też żywą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja druga w życiu żywa choinka:) Uwielbiam żywe choinki!!! CHoć ostatnio widziałam w centrum ogrodniczym sztuczną, która wyglądała jak żywa, no mówie Ci toczka w teczkę. Tylko.... nie pachniała. Ale myslę że jakby na niej powiesić zapachowe choinki, takie o zapachu lasu, to by uszło:):):) Chociaż cena tego drzewka troche mnie powaliła.... Buźki wielkie ślę:)

      Usuń
  5. Hej, jaki piękny wieniec z ostrokrzewu. Ja też taki chcę:) W ogóle świątecznie bardzo już u Ciebie. Na mnie dzisiaj dopiero ściera do sprzątania łypie okiem...
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też jeszcze co nieco do sprzątania zostało.... :) Ściskam mocno!!

      Usuń
  6. bardzo sympatycznie :)
    a wieniec z ostrokrzewu przepiękny :)
    ja u nas jeszcze nigdy ostrokrzewu nie wiedziałam ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Ikuś:) Buziole wielkie przesyłam!!!!

      Usuń
  7. prześliczny wieniec,uwielbiam wianki :) czekanie na Święta i strojenie to uwielbiam najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam ostrokrzew ale jest tak trudny do zdobycia u mnie w mieście:( Wieniec piękny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, a u mnie w ogrodzie taki wielki że aż strach. A u sąsiadów żywoplot z ostrokrzewu..... W ogóle pełno tu tego:) Ale za to u mnie bazi porządnych nie ma :( Buziaki śle!!

      Usuń
  9. Wianek z ostrokrzewu piekny! I jakie cudne slomiane anioly:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WIelkie dzięki!!!! Pozdrawiam również:)

      Usuń
  10. Ja tez już się nie mogę doczekać prawdziwej choinki! ale mój mąż wciąż jest w pracy :( więc nie ma jak kupić świątecznego drzewka :( Szykowałam się na zrobienie Twojego ciasta świątecznego ale kurcze zapomniałam, że trzeba je upichcić dużoooo wcześniej :((( Podoba mi się Twój wieniec! Wygląda jak wyciągnięty ze świątecznych ksiażek dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic straconego, za rok tez są święta:) Pozdrawiam mocno i dziekuję za słowa uznania na temat wieńca:) Ściskam!!

      Usuń
  11. Och Ty kokietko ;) Uznałaś swój wieniec za nie najgorszy. Przecież on jest przepiękny. Ten zeszłoroczny też się prezentuje jak trzeba.
    I po co pisała o tym dokarmianym Christmas cake? No po co? Teraz mnie ślinka cieknie i smuteczek naszedł, bo w tym roku nie dojrzewa u mnie jak zwykle tradycyjny angielski Christmas pudding ... też nieźle nasączony procentami ;) Obejdę się smakiem ...

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz, mnie sie tez wydał całkiem całkiem:) A w kwestii ciacha i puddingu, Penelopo, nie smuć się: po pierwsze nadrobisz za rok, a po drugie, pomysl tylko jaka figurke bedziesz miała:) Nie to co ja... :):):) Ściskam Cie mocno i zdrowia dużo życze i cierpliwości:) Wielgaśny buziol dla Ciebie!!

    OdpowiedzUsuń