Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inspirations. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inspirations. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 czerwca 2013

Royal Cornwall Show


Ach, jaki cudowny dzień spędziłam wczoraj na Royal Cornwall Show wraz z moimi ulubionym paniami z Cogs and Wheels Ladies Morries:) Royal Cornwall Show to targi rolnicze odbywające się corocznie w Wadebridge na północy Kornwalii... Jako, że są to targi królewskie, nierzadko goszczą na nich przedstawiciele najbardziej arystokratycznej rodziny w Anglii (w tym roku była to księżniczka Anna). Ja nie miałam przyjemności poznania księżniczki, ale za to miałam ogromną przyjemność pląsać wesoło:) W pląsach owych towarzyszyła nam zaprzyjaźniona trupa Tinners Morris, a także Darmoor Border Morris:)

* * *

Wow, what a fabulous day I had yesterday at the Royal Cornwall Show with Cogs and Wheels Ladies Morries. As the show being called Royal, it is not unusual for some members of royal family to visit it - this year it was Princess Royal. I did not meet the Princess, but I did dance joyfully:) We were joined by our good friends Tinners Morris as well as Dartmoor Border Morris:)



Poniżej właśnie Tinners....

* * *

Below, Tinners Morris...


I jeszcze raz my:)

* * *

and us - Cogs and Wheels - again :)

 
Oczywiście były również inne rozrywki - na przykład przystojni panowie z RAF-u :)....
 
* * *
 
Of course, we were not the only type of entertainment. There were also handsome guys from RAF....
 

którzy nie tylko grali na instrumentach, ale również wykonywali interesujące figury w powietrzu:)

* * *

... who not only played musical instruments, but also were performing in the air:)



Jak na wszelkich tego typu imprezach było dużo jedzenia - ja posiliłam się pasty z dzika z jabłkiem (to taka odmiana pieroga z kruchego ciasta, nawiasem mówiąc między Kornwalijczykami i Devończykami od dawien dawna trwa wojna prawdziwa nad tym, czyje pasties są lepsze (i czyje były pierwsze).... ja oczywiście obstawiam te z Devonu).

* * *

As in all shows of that type there was an obundance of food - I was tempted by a wild boar and apply pasty. It is worth mentioning while talking about pasties, that there is everlasting battle between Cornwall and Devon about who has better pasties, and whose pasties appeared first; I, of course, would say Devon pasties are the best, although the one I had yesterday was pretty good as well:)
 

A poniżej kilka fotek z namiotu kwiatowego - niektóre kompozycje były wprost zachwycające:)

* * *

Below a few photographs from Flower Show - some of the arrangements were simply breathtaking (pity the photos don't really do them justice)




A tutaj herbatka u zwariowanego Kapelusznika:) Kompozycja ogrodu faktycznie jak z Krainy Czarów!

* * *

A tea party with Madhatter? Well, this arrangement was truly a Wonderland:) 


I coś rustykalnego:)

* * *

And something more rustic.


A tutaj Krówka, którą sfotografowałam specjalnie dla koleżanki Iki:)

* * *

A little cow - a photo taken especially for my blogging friend Ika ;)


i niezwykle uroczy ogród wiktoriański. Zdjęcie nie oddaje piękna tej kompozycji...

* * *

and totally beautiful victorian garden...


Ten poniżej spodobał mi się chyba najbardziej:)

* * *

The one below, was my favorite one... I think:)

 
W trakcie targów odbywały się również pokazy i wystawy psów... Biedne zwierzaczki, ledwo dychały, tak było gorąco:) 
 
* * *
 
During the show there was lots of dog competitions, sheepdog trial. Poor furry creatures, they were hardly alive - it was soooo hot:)
 
 
Ja zaś tęsknym wzrokiem spoglądałam na wielkie wanny ogrodowe:) Oj, wskoczyłabym wczoraj do takiej z wielką chęcią:)
 
* * *
 
I was dreaming about jumping into one of these to cool down:)
 

A na zakończenie robot TITAN :) Podobno jest sławny - ja uważam, że był pierwsze trochę straszny, a po drugie zdecydowanie niegrzeczny - pojawiał się i zaczynał swoje bardzo głośne show nie zważając na to czy ktoś obok występuje, czy nie... No ale w końcu podobno jest GWIAZDĄ ;)

* * *

And to finish off - TITAN the Robot. Apparently he is very famous. In my opinion he is firstly quite scary, and secondly a bit rude - he was apearing out of nowhere and starting his rather loud show with no consideration for people performing nearby. I think he could wait for them to finish first. But... apparently he is a STAR :)

 
 

sobota, 16 lutego 2013

W oczekiwaniu na wiosnę / Waiting for spring....

W oczekiwaniu na wiosnę należałoby udać się do Moorlandowego ogrodu i przygotować go na przyjęcie nowych zielonych mieszkańców.... Pokopać co nieco, grządki przygotować na nową partyjkę sałat i buraków (w zeszłym roku zbiory były kompletnie nieudane - ulewne deszcze wypłukały doszczętnie wszystkie wyrośnięte już z lekka siewki:( ) Ale wyczytałam, że ziemi przewracać nie wolno kiedy mokra jest, bo jeszcze bardziej sie zbija. A jako że ziemia u nas po co najmniej 8 miesiącach niemal nieprzerwanych deszczy co nieco namokła, znaczy się przewrotu nie będzie... Jedynie vonZealowi udało sie dzisiaj skosić trawę... Ehhhh.....
W związku z powyższym, nie mogąc zaszaleć z łopatą i kopaczką, zatapiamy się w marzeniach o wiośnie, lecie, słońcu, ciepełku i ogrodzie....

* * *

While waiting for the arrival of the spring, we really should start preparing our garden for new green inhabitants; we should turn the ground to make it ready for a new set of lettuces and beets, and other veggies (last year we didn't have ANY crop at all - all our little green babies were immaculately washed away by torrential rains that started in April). But I have read that the ground is not to be turned if it is wet, because it makes it even more clumpy. Having in mind that after 8 months of more or less constant rain, the soil is, how shall we call it?, a little bit moist:), there is not going to be any turning for now.... But at least vonZeal managed to cut the grass....
So for the time being, as not able to get busy with a spade and other tools, we indulge ourselves in dreams about srping, summer, warm, sun and garden....




Czyż nie byłoby cudownie móc zjeść śniadanko w takich okolicznościach?

* * *

Wouldn't it be lovely to be able to eat your breakfast like this?


Albo zrelaksować się po ciężkiej pracy...

* * *

Or relax here after hard work...




Cudowne....

* * *

Simply gorgeous...






Wszystkie zdjęcia w tym poście, oprócz ostatniego, pochodzą z mojej ogrodowej tablicy na PINTEREST. Zajrzyjcie, jesli macie ochotę, a znajdziecie jeszcze więcej ogrodowych cudów:)

* * *

All photos in this post (exept for the last one) are taken from may Garden Board on Pinterest. Please check it out and you might find even more tasty garden inspirations:)

środa, 12 października 2011

Worek z inspiracjami / Bags of inspiration

Ten post miał się już pojawić u mnie bardzo dawno temu:) Ale jak to zwykle bywa, jakoś tak się do tej pory nie złożyło... no to składa sie teraz. Dzisiaj zapraszam wszystkich, a zwłaszcza tych, którzy jeszcze nie słyszeli, do worka z inspiracjami:

* * *

This post was supposed to appear in Moorland Home long time ago, but as it often happens there was always something that made me change my plans. But finally, here we go: today I would like to invite all of you who haven't found yet to explore a place of ideas!!!


Pinterest jest cudownym wynalazkiem. To wirtualny notatnik, w którym możemy przechowywać inspirujące nas fotografie, a nawet filmiki. Koniec z tworzeniem folderów i podfolderów pod tytułem "inspiracje" i koniec plucia sobie w brodę, ewentualnie niepralamentarnego bluzgania, kiedy to okazuje się, że awaria komputera skutkowała koniecznością formatowania dysku, a o zapasowej kopii jakoś tak się nie pomyślało... Teraz wszystkie zdjęcia, jakie nas zaciekawią w trakcie internetowych podróży możemy umieścić właśnie tu!! W Pinterest:) Jak dla mnie bomba, moi mili, nie mniej jednak czuję się w obowiązku zaznaczyć, że jest to bomba baaaaardzo uzależniająca (przynajmniej w początkowym okresie jej używania i przynajmniej dla jednostek charakteryzujących się osobowością wysoce podatną na uzależnienia, hahaha)  
Zainteresowani? To proszę bardzo, otwieramy stronkę główną, i ubiegamy się o zaproszenie! O tak, moi mili, Pinterest to miejsce bardzo ekskluzywne i - aby stać się jego członkiem - należy zostać zaproszonym. W tym celu należy kliknąć na czerwone pole "request an invite", wypełnić o co proszą i czekać na zaproszenie:) Inną opcją jest poinformowanie mnie (na ten przykład w komentarzu), że takie zaproszenie mam wam wysłać (uwaga, żeby to zrobić, będę potrzebowała adresik mailowy). A jak już staniecie się członkami tego klubu ekskluzywnego to hulaj dusza, piekła nie ma, hahahaha.

* * *

Pinterest is a very smart invention indeed! It is like a virtual notebook in which we can store inspiring photos or even videos! That means the end of our computer disks full of folders and subfolders all called Inspiration, Inspiration_1, 1Inspire... and so on:) It also means the end of naughty words coming out of our mouths when we discover that this little computer problem we had could only be fixed by formatting it and - as usual - we forgot to create copy of our inspirational folders beforehand, hahahaha:) Now, all those file that catch our interest while browsing the Internet can find their place just here; on Pinterest:) As far as I'm concern it is a fantastic place, but I do hae to warn you, it is a very addictive place as well (particularily at the beginning of your pinning activity and particularily for individuals with highly addictive personality:)
Are you interested? So here we go: we open the main page and we request an invite. Oh yes, my dear friends, Pinterest is like an exclusive club - you need to be invited to be a member, lol. Alternatively, you can inform me you want to join, send me your email (e.g. in comments) and I will invite you myself:) And then, when you are finally a member, you can start befriending Pinterest.






O proszę, tu dla przykładu screen z mojego osobistego Pinteresta. Jak widać, mMożemy utworzyć sobie niezliczoną ilość kategorii, i do tych kategorii wrzucać sobie interesujące nas fotki. Ale żeby to było możliwe musimy najpierw zainstalować sobie narzędzie szpilkujące, czyli "pin it button". Jest to czynność bardzo prosta: po zalogowaniu, klikamy na "ABOUT" w prawym górnym rogu, a następnie na "PIN IT BUTTON" Wówczas pojawi się bardzo szczegółowa instrukcja jak taką szpileczkę sobie zainstalować na naszym komputerze:) Czyli tak: klikamy prawą myszką na "PIN IT" znajdujący się na błękitnym pasku, i klikamy "DODAJ DO ULUBIONYCH". I to właściwie cała filozofia (aaa, jakby wam coś komputer marudził, że może to-to niebezpieczne jest, i czy aby napewne chcemy kontynuować, to komputerowi mówimy, że ma nie wymyślać, tylko instalować i kropka!)

* * *

Below, just for example purpose, you can see a screen from my personal Pinterest board. Once you are a member you can create a number of categories in which you will be storing your inspiring files. To be able to pin, you have to instal "pin it" button first; it is very simple though:) After logging in you need to click ABOUT (right top corner) and on scroll down menu click "PIN IT BUTTON". Now you will see a very simple instruction how to install the button! Really, piece of cake, it takes litereally 5 seconds!







Fajna rzecz, ten Pinterest. Powiem Wam na przykład, moi drodzy, że od pewnego czasu nie używam już Googla w poszukiwaniu jakichkolwiek inspiracji. Kieruję się natomiast bezpośrednio do Pinterest. Przypuśmy na przykład, że chcemy sobie zrobić wieniec na Halloween, a pomysłu brak. Wpisujemy sobie zatem do wyszukiwarki "helloween wreath" (Pinterest jest stroną anglojęzyczną, co może niektórych zniechęcić, ale niekoniecznie - osoby nieznające języka angielskiego zawsze mogą sobie pojedyncze słowo, czy dwa wyszukać w słowniku online, prawda?). A oto wynik wyszukwania:

* * *

It is such fun, this Pinterest. I have to tell you that for quite a while now I have not been using Google or anything else like that when I'm searching for any sort of inspirations - I go straight to Pinterest. Let's say for example, that we want to make a halloween wreath but seem to be lacking ideas. We go to Pinterest, put "halloween wreath" in the search box, and browse through the results....


Przypuśćmy, że spodobał się nam ostatni wieniec w pierwszym rzędzie. Klikamy zatem na jego fotkę i proszę:

* * *

Now, let's say we like the last wreath in the first row. Here is what we get after clicking on it:


Mamy nie tylko indywidualną fotkę naszej inspiracji, ale również bezpośrednie źródło (w prawym górnym rogu nad zdjęciem), z którego owa fotka pochodzi. Na tyle bezpośrednie, że po kliknięciu na źródło zostaniemy przekierowani do posta, z którego zdjęcie zostało zaczerpnięte! Super, prawda??? Po pierwsze widomo komu dziękować za inspirację, a po drugie dość często w takim poście można doszukać się tutoriala:) 
To co kochani? Szpilkujemy???

* * *

We get not only the individual photo of the wreath, but also a direct source (right, top corner above the picture) of the photo. When clicked on it, your will be taken directly to the source, so you know who to pay credits for your inspiration. And when I say directly I mean not only the blog it comes from (if it does come from a blog, that is), but to a particular post on this blog and I don't have to add, that quite often you might find a tutorial there, do I?, lol! Isn't that just great????
So, dear friends??? Shall we start pinning???

środa, 7 września 2011

Projekt - schody, część pierwsza / Project STAIRS (part 1)

O matko!!!! Mój dom to plac budowy!!!! Nie bardzo jest co pokazywać, chyba tylko chmurę kurzu unoszącą się w powietrzu, hahaha... cud, że mój la'ptok osobisty nie zastrajkował i mimo chmury pyłu - działa:) Ale nie ma innego wyjścia, ponieważ muszę taki mały "update" na temat moich schodów zamieścić, hahaha:) To tylko część pierwsza, na efekty końcowe trzeba jeszcze będzie poczekać. 
Jak mówiłam w poprzednim poście, plan był "poranno-poniedziałkowy". No więc po wyekspediowaniu młodzieży do placówki edukacyjnej szkołą zwanej i po wybieganiu Dionizego, zdecydowałam przy kubeczku kawy przygotować się do roboty. Przygotowanie owo oznaczało włączenie kompa i przestudiowanie, bardzo dokładne, pewnego postu o tym jak postępować ze schodami, który napisała Sarah - właścicielka bloga Thrifty Decor Chick (Sarah jest również właścicielką schodów z myszami, które pokazywałam w moim poście o inspiracjach schodowych:). No i tak się zabrałam za czytanie tego posta szkoleniowego, i... na tym skończyła się moja robota:) Na deZeal bowiem - moi mili - padł blady strach!!! Strach usiadł sobie wygodnie koło mnie i mówi "Nie dasz rady, tu trzeba profesjonalną cykliniarkę, a nie taki fiu-bździu - kawałek papieru ściernego... Nie dość, że będziesz nad tym siedzię do końca świata i jeden dzień dłużej, to jeszcze pewnie schrzanisz.... Nie dasz rady, i już!!!" I tak w kółko do mnie Pan Strach nawija, no to mu uwierzyłam w końcu, nie??? No przecież Strach nie świnia, w balona by mnie nie robił! Jak mówi, że nie dam rady, to chyba ma jakieś pojęcie na ten temat, hahaha... No i tak sobie siedzę z tym Strachem, a tu z drugiej strony się dosiada Pan Sumienie i prosto w ucho mi rzuca "O rany, ale ty beznadziejna jesteś, wiesz? Strach Cię obleciał i co? Pełna dezercja! No beznadziejna baba i tyle". No i tak mi Pan Sumienie nawija, no to mu uwierzyłam nie? Sumienie nie świnia, bzdur by nie gadał gdyby nie wiedział...
I siedzę... i myślę... No, jak nic nie dam rady, bo beznadziejna baba jestem... No i dalej siedzę.... No bo co mam robić? Strach z Sumieniem do kupy mi powiedzieli, a przecież nie świnie są, to pewnie wiedzą, i dzień w zad poszedł:) Aż w końcu wieczorem vonZeal zdecydował, że jak ja jakimś tam obcym facetom wierzę, to on sam się za to zabierze... I jednym zamaszystym ruchem ręki (no dobra, nie całkiem, ale chciałam żeby tak hmmm... poetycko zabrzmiało) zerwał... wykładzinę ze schodów! Widok był taki:

* * *

Oh dear! My house is like a building site.... Not much to show, maybe just a massive cloud of dust in the air... It truly is a miracle that my laptop has not refused to work considering the extreme conditions hahaha... But I need to write a little update about my stairs, so - to be honest - it really has no other option but to work:) It is only part one of the project though, you will still have to wait for the final effect (I honestly hope it will be a bit earlier than around Christmas, lol)..
Anyway, as I said previously the plan was to start on Monday morning. So after sending the young generation to school and giving my dog Diesel a good run, I decided to prepare myself for hard work. The preparation is very important, as we know it, hahaha. So I sat down with my computer and decided to read Sarah's (Thrifty Decor Chick) post about how she worked on her stairs (Sarah is the owner of those fantabidotious stairs with mice, that I showed in one of my recent posts). And... that was the end of my work ;-/ I totally chickened out! You see, while I was reading, Mister Doubt sat next to me, and whispered straight into my ear "You CAN'T do it!!!!! You need a professional sander to sand these stairs... Not only would you sand it with your little piece of sand paper forever and one day more, but also you, my friend, would surely ruin the stairs altogether!. YOU CAN'T DO IT!!!!!!!!" So he is sitting there next to me, saying all those things so... I decided I should believe him... Mr Doubt is not a pig, is he? I mean he wouldn't pull my leg, so if he says I can't he must surely know. I think...
Anyway, I am sitting with Mr Doubt and suddenly on the other side of the sofa I can see Mr Conscience and he is saying: "Geee, you are so totally hopeless, you know! A bit of cold feet about stupid stairs and you running away... REALLY HOPELESS!!!!" So Mr. Conscience is yapping along, and I decided I should believe him... I mean, he is not a pig, is he? Why would he say things like that to me if it wasn't true? Haha. Ha...
So I am sitting there and thinking.... I simply can't do it, because I am sooo hopeless. And carry on sitting.... Finally in the evening vonZeal got upset and with one Zorro-like movement (OK, maybe not one, but I just wanted it to sound a bit more romantic) ripped off.... the carpet of the stairs. And that's what was to be seen....




Następnego dnia miało miejsce wstępne zdrapywanie niegdyś białej farby z brzegów. Podstopnie będą malowane więc nie trzeba farby zdzierać do gołego drewna, Bogu dzięki:)

* * *

On the next day vonZeal scraped off the long-time-ago-it-used-to-be-white paint of the stairs. The vertical part of the stairs (does anybody know what is the proper name of that part of a stair?) will be painted white, so the paint does not have to be sanded down to bare wood - thank God.



A resztę pokażę Wam wkrótce... przynajmniej taką mam nadzieję:)

* * *

And the rest you will see soon... At least I hope it will be soon:):)


PS. Właśnie mi się przypomniało, że muszę zamieścić wyjaśnienie. Czytając komentarze do posta o kryzysie schodowym doszłam do wniosku, że niektórzy komentujący odnieśli wrażenie iż schody na pierwszym zdjęciu, to MOJE schody. Nie, moi drodzy - to zdjęcie zostało zapożyczone z netu (link) aby pokazać Wam jak moje schody wyglądają pod wykładziną:) Jeśli kogoś wprowadziłam w błąd - przepraszam:)

* * *

PS. I have just remembered I need to explain something. After reading comments under "Stair crisis" post I realized some of you might have thought the stairs shown in the 1st photo are MY stairs. Unfortunately they are not - I used a photo from the Internet (here is the source) to show you how my stairs look like (more or less) under the carpet. Sorry, if you have been mistaken.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Schodowy kryzys... / Stair crisis...

Witam w deszczowy (przynajmniej tutaj) wtorkowy wieczór. Sprawa jest taka moi mili: mam schody. Schody obecnie pokryte są wykładziną dywanową w kolorze mokka . Schody czekają na renowację a ja mam totalny kryzys decyzyjny:)
Kiedy schody obedrze się z wykładziny będą one wyglądały dokładnie tak (zaznaczam, ze schody te bardzo urocze sa, tylko troszke jak dla mnie zbyt rustykalne):

* * *

Hello everybody on this beautiful rainy (at least here) Tuesday evening... The case is, I am in terrible crisis here, my dear friends. I have stairs, yippee:) The stairs at this moment are covered with a mocha coloured carpet. The stairs are waiting to be revamped and I.... well, let's just say I can't exactly make totally decisive decision:)
If the carpet was completely ripped of, the stairs would look exactly like that (I mean stairs only, we don't talk about the banister here). I do like them, they just a bit too much rustic for my house...


Zostawić wykładzinę? Bo tak sobie myślę, że znacznie bardziej mi się podoba gołe drewno... znaczy się myślę, żeby wyszlifować schody i potraktować je bejcą w kolorze ciemny orzech na ten przykład:). I bardziej skłaniam sie w tę stonę niż w stronę wykładziny, przy czym zastanawiam sie nad poziomem hałasu. Wykładzina niwelowałaby choć trochę odgłosy biegającej z góry na dół i z dołu do góry młodzieży... Z kolei brak wykładziny ułatwiłby sprzątanie tony kłaków zostawianych przez Dyzia i Puszkę (czyli nie musiałabym taszczyć odkurzacza po schodach... wystarczyłaby miotełka, hehehe)....

* * *

Should I leave the carpet? I prefer the look of wood to the look of carpet, so I thought about sanding the stairs and staining them dark walnut, or dark rustic oak. I am veering towards the stained stairs but still considering the probability of noise pollution. I mean the carpet would cover at least a little bit of the cacophony of the young generation chasing up and down, don't you think??? On the other hand wood would mean I will not have to drag a vacuum cleaner to hoover Diesel's and Pushkin's hair. A little brush would be enough... and so much easier:)


 source



A może pomalować w całości? Na biało? Na czarno?

 * * *

Or maybe paint them? White? Black?



Ewentualnie trochę tak, trochę tak:) Chociaż akurat do tego rozwiązania z jakichś niezrozumiałych powodow nie jestem do końca przekonana... Hmmm... jasna wykładzina, czy ciemna wykładzina?

* * *

Well, there is another option as well, a bit of this, a bit of that:) Although I am not particularily sure about that one... Hmmm... light carpet or dark carpet?



 source unknown, sorry:)

Co myślicie moi drodzy?? Pozdrawiam i życzę dobrej nocy:)

* * *

Any suggestions please??? I hope you all have a good night:)